Dlaczego przestałam podejmować decyzje z głowy?
KARTECZKI, KTÓRE URATOWAŁY NASZ WYJAZD
To historia o tym, dlaczego przestałam podejmować decyzje z głowy.
Byliśmy wtedy młodymi rodzicami niespełna dwuletniej córki. A kto jest rodzicem, ten wie, ile energii kosztuje przeorganizowanie życia pod nowe warunki. I ile zmęczenia generuje próba utrzymania starego stylu życia.
Był koniec zimy. Polska plucha ścierała się na przemian z mrozem. Jedyne, co było stałe tego roku, to brak słońca. Szarość wypełniała każdy zakamarek naszego małego miasteczka pod Warszawą.
Żyliśmy własnym rytmem, poza schematem 8–16. A mimo to czuliśmy, że potrzebujemy zmiany. Wyjazdu. Tylko… każde z nas chciało czegoś innego.
Ja, jak zwykle, pragnęłam wody, bo woda niesie dla mnie życie. Nawet zimne jezioro dałoby mi reset. Chciałam też ciepła, ale to oznaczało lot, a Jacek wtedy jeszcze bał się latać. Jacek marzył o górach. O przestrzeni, perspektywie i wejściu na szczyt. No i była jeszcze ona. Dwuletnia istotka, która nie doceniłaby ani zamarzniętego jeziora, ani zimowej wędrówki. Ona chciała się ruszać. Turlać. Bawić.
Pojawiły się różne pomysły, ale cel był prosty – odpoczynek. Zamiast wybierać „na głowę” i iść na bolesne kompromisy, postanowiliśmy sprawdzić to w polu.

WGLĄD Z POLA
W pracy z polem zakładamy, że istnieje każdy wariant rzeczywistości, który można odczytać – od ogólnego nastroju miejsca po bardzo konkretne detale (jak na przykład to, czy w danym hotelu jest wygodny materac:). W przestrzeni głębokiego czucia można sprawdzić, jak zachowa się Twoje ciało i system nerwowy, gdy wybierzesz daną opcję.
Minęło kilka lat od tamtych wydarzeń, ale do dziś bawi mnie precyzja tamtego wglądu.
Podczas pracy z polem odcinamy się od sugestii umysłu. Osoba badająca nie wie, co sprawdza. Ma zawinięte w rulonik karteczki, na których nie wie, co jest napisane. Otwiera się na swoją percepcję czucia tego, co jest w danej opcji, poza mentalną warstwą. Umysł nie ma dostępu do tych danych.
Rozważaliśmy trzy opcje:
Zakopane (Jacek), Giżycko (ja) oraz wariant „najlepszy dla nas”. Tym razem ja przepuszczałam przez siebie nasze potencjalne wybory.
Oto, co przyszło w czuciu dla każdej z nich:
Opcja 1 Czułam przestrzeń i piękno. Podobał mi się widok, ale drażniły mnie dźwięki. Hałas, jakby klaksony. Czułam osaczenie, brak możliwości ucieczki.
Wniosek: Hałas i brak ciszy totalnie wyssą mnie z energii.
Opcja 2 Zimno. Nijakość. Nic mi się nie chciało. Czułam się tak samo jak w domu, z którego chcieliśmy wyjechać, czyli ponurego miasteczka.
Wniosek: Brak zmiany. Wyraźna potrzeba przyrody, czegoś nowego i koniecznie rozgrzania.
Opcja 3 (Na karteczce napisaliśmy intencję: „Opcja najlepsza dla nas”) Spokój. Przyroda, ale subtelna, nienachalna. Ciepło w środku zimy. Taki paradoks: możliwość potężnego rozgrzania się w zimnie. Kontakt z wodą, ale małą, kameralną. Pojawił się malutki akwen. Żadne jezioro, żaden basen sportowy. Coś małego, kojącego, gdzie mogę bezpiecznie bawić się z Dalią.
JAKI BYŁ WERDYKT?
Po sprawdzeniu wszystkich opcji odkryliśmy karteczki.
Opcja 1 to było Zakopane. Jak się później okazało, w tym samym czasie odbywały się tam zawody w skokach narciarskich. Tłumy ludzi, korki i te nieznośne plastikowe trąbki kibiców. Piękno gór nie uratowałoby mojego przebodźcowania.
Opcja 2 to było Giżycko. Zimą to praktycznie to samo, co nasze ówczesne miasteczko. Wpadlibyśmy z deszczu pod rynnę.
Opcja 3 dała nam dokładne parametry tego, czego szukać: „ciepło w zimie, mała woda i nienachalna przyroda”.
Mając te wytyczne, znaleźliśmy małą górską wioskę – Jugowice. Zatrzymaliśmy się w pałacu, który w ogrodzie miał kilkanaście saun. Codziennie przemykałam w szlafroczku z pokoju do ogrodu, rozgrzewając się do czerwoności, mimo że dookoła leżał śnieg. W pokoju stała wielka wanna, w której mogłam bawić się z małą Dalą bez końca. Jacek miał swoje góry, ja wodę i ciepło, a Dalia zabawę. Kto by pomyślał? ![]()
PO CO NAM TE WGLĄDY?
Jednym z ważniejszych parametrów jakie można w ten sposób odczytać, to zobaczyć swoje prawdziwe potrzeby. Bo one często drastycznie mijają się z tym, co podpowiada głowa. Umysł ma swoje pomysły. Potem je realizujesz i często na wymarzonym urlopie czujesz uwieranie w środku, bo system nerwowy i tak wie swoje.
Praca wglądowa to nie są ustawienia (chociaż technicznie bywa to podobne). To łączenie się z głębszą warstwą siebie, która zna i rozumie Cię lepiej niż Twój własny umysł. To poszerzanie siebie o tę subtelną i potężną część, która zawsze jest obecna. Zawsze mamy do niej dostęp, ale rzadko kiedy nasz wewnętrzny azymut jest na nią nastawiony.
Kiedy pracujesz z tą warstwą siebie, nie potrzebujesz wiedzieć na poziomie głowy, co dokładnie sprawdzasz. To wręcz pomaga, że nie wiesz, bo umysł nie zaczyna kręcić swojej znanej narracji – dokładnie tak, jak w historii z naszymi karteczkami.
Z moich obserwacji wynika, że każdy może się tego nauczyć. Trzeba tylko wyjść poza to, czym się przez lata obrosło. Droga do tego miejsca zawsze jest indywidualna, ale dla większości z nas pozostaje całkowicie dostępna. Sam sposób jest prosty, choć nie zawsze bywa łatwy.
JAK WYOSTRZYĆ SWOJE CZUCIE NA TAK GŁĘBOKIE REJESTRY?
– 8 tygodni nauki rozróżniania — co jest Twoje, co jest cudze, co jest prawdą.
– Rozwinięte czucie to różnica między reagowaniem a wybieraniem.
– Dla osób, które nie szukają kolejnej mapy — chcą nauczyć się czytać własny kompas.
– Pracujemy wieloma narzędziami: indywidualnie, w grupie i uczysz się prowadzić procesy samodzielnie — dla siebie i innych.
Online. Tylko 4 miejsca / 2 prowadzących. Start: 11 lipca
Więcej o treningu przeczytasz tu:
https://hakujzdrowie.pl/trening-wgladowy/
Chcesz się zgłosić?
Zadzwoń do nas 796388208


