Ile razy obwiniałaś się za prokrastynację?
Już nie mówię o poważnych tematach, ale o tych błahych.
Że garderoba nieposprzątana i nie możesz wejść do środka, więc chodzisz w kółko w trzech rzeczach na krzyż. Że w dokumentach bałagan i zanim cokolwiek znajdziesz, mija godzina. Do szafek kuchennych lepiej nie zaglądać, bo jeszcze wyskoczy z nich potwór z mąki.
Wkurza Cię to, bo codziennie tracisz czas na szukanie, przekładanie. Mimo to nie sprzątasz. Może później, może jutro, na pewno w weekend. I nic. Obwiniasz się, ale nie możesz się za to zabrać.
Najchętniej wlazłabyś pod kocyk i napiła się ciepłego kakao. Na obiad zamówiła pizzę. Poszła do cukierni naprzeciwko i kupiła pięknego pączka…
“Przecież nie da się tak funkcjonować. Potrzebuję pocieszenia. Zachęty. Docenienia.”
A gdyby to było krzywe zwierciadło?
Załóżmy, że to nie prokrastynacja…
Może nie dostrzegasz tego, czego dokonałaś?
Zawiozłaś rano córkę do szkoły, choć to było zbyt wcześnie jak na twoją kondycję. Ugotowałaś obiad. Może skromny, ale odżywczy. Porozmawiałaś z drugim człowiekiem o jego problemie.
Nie mówiąc o tym, ile razy działałaś na swoje dwieście procent, jeżdżąc na SOR, gdy syn wybił sobie zęby. Nawet na balu sylwestrowym, który był pierwszą od lat okazją, by się odsztafirować, tuliłaś go, bo postanowił zrobić sobie trampolinę na łóżku hotelowym i nie wcelował w miejsce powrotne. Pocieszałaś, a Twoja piękna suknia znów tonęła we krwi… w pracy też ciągłe zawirowania. Nie omija to relacji partnerskiej, w której trzeba stawać z uważnością każdego dnia.
Ty cały czas na posterunku.
No i jeszcze dzieciństwo. Brałaś na swoje małe barki wszystkie trudy rodowe. Chciałaś za nich… ich uratować. Tyle warsztatów, tyle terapii. Odkurzasz zapomniane leki i tęsknoty, bo nie chcesz ich już nieść.
Czarna Owca – powtarzałaś sobie… albo inni mówili tak o Tobie.
A teraz brak sił. Brak chęci. Brak motywacji.
Zacisk na gardle
Czujesz, jak ta paskudna, zimna ręka zaciska długie pazury na Twojej szyi i szepcze: MAŁO! NIE ZASŁUGUJESZ!
Och, nie zasilaj jej swoją uwagą.
Zobacz, ile zrobiłaś.
Może to nie lenistwo?
Może to czas na zasłużony odpoczynek.
Ba! Nawet więcej. Może to czas na celebrację.
Co się kryje w kocyku i ciepłym kakao?
Jaka jakość jest w tym pączku z chrupiącym lukrem i nadzieniem różanym?
Przecież to tylko kody matrixa, które zastępują część Ciebie samej.
Czego w nich szukasz? Za czym tęsknisz?
Przyjemności? Zatrzymania? Docenienia? Bezpieczeństwa? Beztroski?
Gdzie ten kocyk i pączek kryją się w Twoim ciele?
Nie wymyślaj. Poczuj…
Może Twoja nóżka zacznie lekko podrygiwać w rytm muzyki. Delikatnie, choć muzyka jest szybka, dzika, niczym bęben przy ziemi.
Wpuść ten rytm w swoje nogi.
Poczuj swoje stopy na ziemi.
Poczuj swoje łydki. Poczuj uda.
Poczuj te dwie kończyny.
Są jak wielkie słupy, jak latarnie morskie.
Są Twoje. Zawsze przy Tobie.
Żywe. Gotowe, by stać, ale by iść też.
Są kotwicą, która daje Ci stabilność.
To one Cię trzymają przy ziemi.
Poczuj je.
Pozwól im na ten rytm.
Daj się porwać w wirujący taniec wokół ognia.
Niech dudni, a ty kręć się razem z nimi niczym latający derwisz.
Czujesz to?
Jak przyjemnie mieć swoje nogi. Jak miło, gdy są ciepłe.
A jak się zmęczysz… połóż się. Przykryj kocykiem. Napij się ciepłego kakao. Zjedz pączka. I doceń siebie. Celebruj, że żyjesz.
Zakładam, że leżenie Ci się znudzi za jakiś czas…
Kiedy poczujesz, że czas na porządki, zrób je z radością. Zobacz, ile Twojej energii wymagało zgromadzenie tych wszystkich rzeczy. Doceń, że mogłaś. Jeśli masz ochotę coś oddać, ciesz się, że możesz kogoś obdarować. A jeśli tylko je poukładasz, celebruj czystkę i porządek. Świeżą kartę, od której można zacząć nowy rozdział.
Check lista
Na Twojej liście zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Możesz na nią świadomie wpisać również:
Odpoczynek.
Docenienie.
Celebrację.
Ps. Ten tekst powstał zainspirowany wczorajszą sesją wglądową z klientką. Nie jest prawdą objawioną, ale być może przejrzysz w tej historii kawałek siebie. Jak najdzie Cię ochota na własną pracę, zapraszam.
kontakt@wglady.pl
Weronika


