Breadcrumb Abstract Shape
Breadcrumb Abstract Shape
Breadcrumb Abstract Shape

Czy mieszkają w Tobie Dziady?

Czy mieszkają w Tobie Dziady?

Możemy udawać, że ich nie ma, ale ja mojego nazwałam Frank.

Dziady to energetyczne pasożyty, które podjadają Twoje paliwo, a Ty więdniesz i wątpisz. To upierdliwi lokatorzy i warto zamknąć im drzwi. Po co? No po to, aby odzyskać swoją energię i wypełnić siebie sobą.
Przez wiele lat targały mną burzliwe emocje i głęboko zakorzenione wzorce, które mozolnie odkrywałam na kolejnych terapiach. Za większością moich problemów, a były to konkrety – bezpłodność, guz w mózgu, popieprzone relacje – stał jeden konkretny dziad, którego już przedstawiałam na wstępie. Ciągle mi powtarzał, że nie mam prawa do własnej twórczości.

Wywalenie go nie zajęło jednej nocy, ale jednak się wydarzyło. I dlatego wiem, że z każdej historii da się wyrwać. Wiem też, że gdy zrozumiesz, jak działają Dziady, to odzyskasz siebie.

RÓŻNE OBLICZA FRANKA, CZYLI JAK ZWODZĄ DZIADY

Na dziadostwo możesz patrzeć z różnych stron, ale cel Franka jest zawsze ten sam: odciąć Cię od Twojej mocy. Perspektyw jest wiele, ale główne mówią tak:

  • Nauka powie, że Dziady to schematy w układzie nerwowym. Zamierasz, gdy ktoś krzyczy? To Twój stary program „bezpieczeństwa”, pewnie jeszcze z dzieciństwa. Wtedy zadziałał, a dziś stał się klatką.
  • Rozwój osobisty nazwie to „lustrem”. Jeśli ktoś Cię rani, pokazuje miejsce, które domaga się uleczenia. Ale to podejście jest tricky, bo branie na barki syfu całego świata to prosta droga do sabotażu. Nie daj sobie wkręcić, że odpowiadasz za decyzje możnowładców, którzy rozpieprzają wszystko wkoło.
  • Ezoteryka to już jazda bez trzymanki. Frank przebiera się za egregory, rodowe traumy czy „ciocie z astrala”. Tam, gdzie nie ma Twojej uważnej obecności, natychmiast wchodzi coś obcego i urządza się w Tobie jak u siebie. A ty często się z tym utożsamiasz.

NO TO CZYM TE DZIADY FAKTYCZNIE SĄ?

Wszystkim po trochu, a w praktyce to wszystko, co Cię boli, męczy i podcina Ci skrzydła. Nieważne, czy to rodowy program, czy energetyczny cień. Istotne, że lubi siedzieć w ciemności, a Ty przez to, że to wiesz, możesz zapalić światło wglądu i Dziad będzie musiał się wynieść.

JAK MÓWIĄ DZIADY?

Dziady zawsze dają sygnał. Gniew, gorycz, frustracja, rozczarowanie, ból. Ale też wątpliwość, zawahanie, brak pomysłu. To znak, aby się zatrzymać i poczuć, co się właśnie dzieje. To wskazówka, która pokazuje “Ciebie tam nie ma”.

CO Z TYM DALEJ ZROBIĆ?

Sama przez lata korzystałam z wielu narzędzi, aby sobie pomóc. Z totalnej biologii, by zrozumieć konflikty emocjonalne, który objawiają się w ciele; z ustawień systemowych, by przestać żyć echem babci, która miała ciężki los; z human design, by zobaczyć, gdzie mój umysł chłonie cudzy chaos i myśli, że to ja. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Przyznam, że na pewnym etapie każde z tych narzędzi mi pomogło, ale zostawiło też masę znaków zapytania. Poza tym, że te problematyczne tematy nadal wiły się podskórnie i nie dawały swobodnie żyć.
Zaczęłam z narzędzi korzystać jak ze wskazówek, ale doszłam do tego, że można zajrzeć o wiele głębiej, i to bez nich.

Ciało to potężny system – może nawet białkowa sztuczna inteligencja. Jeszcze wcześniejsza technologia niż ta, która tak mami obecnie nasze umysły.

Linia rodowa jest ważna i warto poznać jej zapisy, choćby po to, żeby nie wprowadzała nieświadomych lojalności, ale z własnego doświadczenia wiem, że linia inkarnacyjna determinuje nas znacznie mocniej.
Zupełnie nie kupuję idei życia jako „szkoły dla duszy” – jest dla mnie zbyt hierarchiczna i prymitywna, więc odrzucam ją jako niepasującą do mojej wizji świata.

Jest coś takiego jak efekt potwierdzenia. Szukasz tego, co potwierdza Twoje przekonania. Resztę ignorujesz. Więc mogę mieć rację, ale to nie znaczy, że widzę całość. Ale mam swoje doświadczenie, które działa i tego się trzymam.

POWRÓT DO RDZENIA

Zawsze lubiłam najpierw rozumieć, dlatego obudowałam się wiedzą. Na skutek różnych sytuacji nie ufałam swojemu czuciu i kwestionowałam, nawet gdy jasno dawało o sobie znać. Jak się możesz domyślić, zrodziło się z tego powodu wiele turbulencji.

Ale paradoksalnie im więcej zderzeń ze światem i im więcej wiedzy, tym więcej było we mnie chęci powrotu do tej pierwotnej osi, jaką jest czucie. Bo ono dawało dostęp do takiej perspektywy, która jest niezależna od czasu i przestrzeni, z którą już nie miałam potrzeby dyskutować. Pewnego dnia czucie stało się po prostu wiedzeniem.

Wielokrotnie doświadczyłam, że im bliżej docieram do swojego rdzenia, tym wspomniane wcześniej Dziady, szybciej tracą dostęp. Największe „zło” nie ma racji bytu, gdy popatrzysz mu w oczy, zdetronizujesz i odbierzesz zasilanie swoją uwagą.

DOBRE TOWARZYSTWO

Co tu dużo gadać, bez Dziadów żyje się po prostu lepiej. Cieszę się, że dziś potrafię przejrzeć własną percepcją istotę rzeczy. Zobaczyć, co kryje się za fasadą. Przynajmniej na pewnym poziomie, ale to i tak najgłębsza praca z jaką się zetknęłam.

Podczas sesji wglądowej nie raz doświadczyłam, że gdy tylko złapiesz kontakt ze sobą, Dziady wyprowadzają się w błyskawicznym tempie, i to bez możliwości powrotu.

Zanurzenie w czucie i poszerzanie przez to swojej percepcji przybiera różne formuły. Mamy jako ludzie różne predyspozycje. W naszym podejściu dość szybko doszliśmy do tego, że trzeba odłączyć sugestie umysłu – co oznaczało, że zaczęliśmy badać tematy “na ślepo”, tak aby nie sugerować się swoimi własnymi skojarzeniami czy przekonaniami.

Ja na początku swojej eksploracji miałam głównie odczucia w ciele. Bardzo wyraźne: jak mrożące zimno czy dygot, potrzeba ruchu lub co u mnie było częste – leżenie w agonii, jak trup.

Potem był okres, że “stawałam się” postaciami. Dosłownie odgrywałam rolę. Moja znajoma często sprawdzała na mnie swoje sympatie z Tindera. Był nawet pomysł, by zrobić z tego stand-up na żywo. Komiczno-tragiczny przejaw dzisiejszych czasów.

Jakiś czas temu pojawiła się kolejna zdolność. Gdy sprawdzam jakiś temat, płyną przeze mnie całe filmy. Ze szczegółową scenografią, dialogami. Odczucia z ciała są bardzo wyraźne i niezwykłe jest, że pojawia się tożsamość, która zupełnie nie jest mną.

Namierzanie pierwotnych supłów energetycznych, ale i momentów mocy, bo zasobów też szukamy, stało się łatwo dostępne. Od wielu lat robię te sesje w naszej Grupie Badawczej, czasem kilka dziennie. Może to wynik przestawienia zwrotnicy na to konkretne działanie, ale też nie raz widziałam jak na sesji z klientem, tzw. naturszczykiem, i jemu obrazy zaczęły płynąć tak wyraźnie. Ciarki na ciele i brak wątpliwości, że dotykamy czegoś istotnego.

ROZPOZNANIE WRAŻLIWOŚCI

W początkowej intencji nie chodzi o zmianę, tylko o rozpoznanie swojej wrażliwości. To za nią w praktyce przychodzą umiejętność stawiania granic i decyzje podejmowane w zgodzie ze sobą, a potem i zaufanie do siebie. Dla mnie poznanie siebie, to odzyskanie mocy i nauka, by nie oddawać jej w pierwszej kolejności, gdy odpala się stary program. Bo czasem się odpala, ale reakcja jest już inna. I to wtedy zadziewa się upragniona zmiana.

Czasem podczas sesji wglądowej świadomie zmieniamy linię czasową, aby przekształciła się w mądrość, z której możesz skorzystać dziś. Zobaczenie i poczucie punktu zapalnego danego problemu, potem przeżycie emocji, które były z tym związane, przynosi ulgę.

We wglądzie często szukamy “lepszego” scenariusza. Szukamy takiego rozwiązania, które nie doprowadziłoby do powstania tego supła. Doświadczenie innego scenariusza zmienia postawę na dziś, bo przepracowujesz mechanizm i oswajasz inne reakcje, i inne możliwości wyboru, w danej sytuacji. Zaczynasz mieć w sobie dostęp do nowych możliwości.

9 MAJA RUSZAMY Z TRENINGIEM WGLĄDOWYM

Będziemy trenować czucie, aby stało się Twoim niezawodnym kompasem. Im bardziej wypełnisz się Sobą, tym mniej miejsca zostanie dla Franków tego świata. A własne towarzystwo, to dobre towarzystwo.

Chcesz dołączyć?
To ostatni moment. 9 maja jest za kilka dni.

Dowiedz się więcej:
https://hakujzdrowie.pl/trening-wgladowy/

Weronika

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *